Jesień to moja ulubiona pora roku. Piękne, kolorowe spadające liście, cudowny chłód powietrza i rozpościerający się przed nami Park Słowiański. Lepszej scenerii wyobrazić sobie nie potrafię. Nie zdziwię nikogo, jeśli napiszę, że jesienne spacery są najczęstsze, najdłuższe i najciekawsze z mojego i fifiakowego punktu widzenia. Włażenie na zwalone pnie, przechodzenie między krzakami w poszukiwaniu rzuconej niezdarnie piłki (mam wyczucie kierunku niczym zawodowy alkoholik), gonitwa za żołędziami i szyszkami, a także harce z naszymi czworonożnymi znajomymi.
Mam szczęście, że mieszkam w takim miejscu. W pobliżu rzeki, fantastycznego parku z rozbudowaną siecią ścieżek, polami i łąkami. Moje miejsce na Ziemi :)
Teraz wstawię kilka zdjęć. Jakość nie jest powalająca, robione są za pomocą telefonu z aparatem 5 MP.
 |
| Tyłem. Cóż poradzić. Był zajęty rozglądaniem się wokół. |
 |
| Tu już przodem. Sukces :) |
 |
| Podczas odpoczynku na ławce. |
 |
| Czego ty jeszcze kobieto chcesz?! |
 |
Buziaczek.
|
 |
| Ostatnie wspomnienie lata. Zdjęcie robione jeszcze we wrześniu. |
Pozdrawiam :)
przesliczny ten psiak:)
OdpowiedzUsuńRzeczywiście mamy szczęście co do tych Naszych krajobrazów. :D Fifek jest śliczny! :D
OdpowiedzUsuń